Otwieram wateczek bardzo popularny, wolny i optymistyczny II czesc gadu, gadu..... nasze super rozmawianko , to nasze oderwanie sie od tematu stranek, mierzenia tempki, objawów ciazy itp.
Zapraszam do rozmowy
Mam dobry humorek od wczoraj. Był u nas kuzyn męża z żoną i maleńką Wroniką. Weronisia urodziła sie bardzo chora, ale teraz lekarze są bardzo zaskozeni jej rozwojem. Główka jeszcze niezbyt ładnie wyglada ale zaczynają sie wykształcac płaty czołowe. Tak sie tym cieszyłam jakby to było moje dziecko. Ona jest taka słodziutka...
Nasze chłopaki troche popili bo urzadzili sobie ostatki a my kobietki sączyłyśmy soczek, bo obie nie pijemy teraz w ogóle.Ona, bo karmi piersia, a ja bo biorę leki.Bawilismy sie super, a potem wyruszyliśmy z mężusiem na spacer nocny, było czadowo.Mężulek chciał jeszcze "poczochrać boberka", ale ja nie jestem w stanie jak wezme Bromergon to praktycznie zaraz usypiam, oczy mi same lecą...
Ale przytulanko nadrobilismy z ranka(chociaż lekarka mówiła ze te z wieczora jest bardziej wydajne bo nie mam chodzic zaraz do łazienki).Ale co mi tam, skoro seks ma byc przyjemnościa to tak bedzie...
Ja tez mam dobry humorek pomimo,ze od tygodnia zadnego "czochrania boberka" nie ma bo grzybiczke trzeba leczyc.A swoja droga jestem bardzo ciekawa jak nazywacie sex w rozmowach ze swoimi partnerami.Moj maz nie mowi po polsku wiec takie slodkie okreslenie Iwety nic dla niego nie znaczy.Uzywamy poprostu stwierdzenia sex ale najczesciej slowa sa zbedne. Pussy i Jerry
Konkurs:w zwiazku z tym,ze najlepszy przyjaciel mojego meza ma na imie Jerry wiec jak on sam ma na imie??
Jutro ide na badanie hormonow i ogolna rozmowe co trzeba zrobic i kiedy,dlatego ide cwiczyc angielski.
PS.Mam nadzieje,ze nieco swawolny temat Was nie urazil ale mam dzisiaj taki nastroj
No dzis to jestem wściekła Szef chce wysłac mojego mężusia na 3-dniową delegację. Ma jechać razem z kolega z pracy.Co prawda oni kombunuja zeby zabrać mnie i żonę kolegi ze sobą, ale czuję ze z tego nic nie wyjdzie. I to do tego to jest w ten weekend
Pojechałybyśmy z naszymi facecikami, bo to jest w jakimś zamku i w to wliczony nocleg, posiłki i zabawy. No ale jak on pojedzie sam, to ja wyruszam do koleżanki...Bo sama siedzieć nie bedę w domu
Dziewczynki chciałabym przedstawić wam moje 2 skarby - króliczek Tusio i sunię Korusię.
Oaluszku one są przecudowne. Zazdroszczę ci...
Ja mam tylko moja papuzkę Gąza ale to tylko namiastka zwierzątka. Ale mąż obiecał ze jak wybudujemy dom to kupi mi każde zwierze jakie będę chciała
dziewczyny wiecie cos moze na temat stosowania lekow zapobiegajacych przeziebieniu (typu rutinoscorbin, cerutin, scorbolamid) przed planowana ciaza?lub mozez w jej trakcie jakby co?czuje sie trochje przeziebiona i powoli lapie mnie jakies przeziebienie i zzwyczj jak na samym pocztku chorobska bralam ze 3 razy dziennie po 2 tabl rutinoscorbinu (teraz mam cerutin) to mi po ok 2 dniach przechodzilo. Ale teraz nie wiem czy powinnam bo na ulotyce pisze ze nalezy skonsultowac sie z lekarzem w przypadku ciazy bo oni takich badan nie przeprowadzili (a ja nie wiem czy moze nam sie udalo i sie boje - bo nadzieje zwsze mam a nie chcialabym zszkodzic malenstwu o ile wogole jest tam? bo jestem dopiero w 4dpo i testowanie o ile @ nie przyjdzie za ponad tydzien). I co wy na to barac czy nie? bo jk nie wezme to boje sie ze mnie chorobsko wezmie bo juz mi zimno wywalilo a do lekarza nie bede leciala zeby sie o pierdolke pytac?
madelaine spokojnie możesz wziąć bo na tym etapie nawet jak byś zaszła w ciąże to nie zaszkodzisz dziecku, ja pytałam o to farmaceutę w aptece i powiedziała, że spojnie mogę łykać rutinoscorbin (biorę na pierwsze uderzenie 2x3 i vit. C tak samo - pomaga), vit. C. Łykaj, łykaj bo teraz nie możesz się rozchorować .
Madelaine - mnie rowniez cos zaczyna lapac (moj mezus lezy chory i pewnie mnie zarazil )
Ja staram sie nie brac zadnych tabletek ale paluszek ma racje rutinoscorbin nie zaszkodzi.
Osobiscie polecam syrop (babci przepis) 2 cebule pokroic w paski i poslodzic ok. 5 lyzeczkami cukru. po 1/2 dniach zrobi sie syrop (nawet nie jest taki zly w smaku )
Na wieczor popijam jeszcze mleko z miodem 1 lyzeczka masla i zabkiem czosnku. Na razie pomaga
Ja rowniez jestem 4/5 dpo Bedziemy testowac w podobnym czasie ale juz teraz zycze Ci dwoch kreseczek
paluszku , aniuK dzieki za odp lece lyknac kilka tabletek bo nie chcialabym zachorowac teraz a do tego w sobote mam egzamin wiec musze sie wykurowac
aniuK na razie nie dziekuje ale ja rowniez zycze Ci II kreseczek, i wszystki pozoslalym dziewczynom na forum, oby zlapaly nas wiruski, ale ciazowe (chetnie podlape jakiegos) i oby bylo jak najwiecej zaciazonych
racja z tym syropem cebulowym jak byłam mała to mama zawsze mnie nim leczyła i pomagało tak więc polecam
a i jeszcze koleżnka mi ostanio doradziła,że na ładną cerę, włosy i paznokcie dobrze jest zrobić sobie taki koktajl zalać ciepłym mlekiem łyżeczkę drozdży (takich jak do ciasta ) i to wypić ponoć bardzo duży zastrzyk witamin i dodatkowo dobrze robi na wypróżnianie się, efekty widoczne po ok miesiącu
ja jeszcze tego nie sprawdziłam na sobie ale planuje
hej dziewczeta, pewnie wiekszosc z was wlasnie szykuje sie na jakas super randke albo same ja wlasnie przygotowujecie dla swoich ukochanych a moze nawet to oni ja szykuja dla was, a ja niestety siedze sobie w domku sama i nic mi nie pozostaje jak necik i filmy bo moj mezus niestety siedzi w pracy do 22 ale mam nadzieje ze nadrobimy wszystko po jego powrocie
Ja jestem już po Walentynkach, obeszliśmy sobie wczoraj z mężusiem, bo on dzisiaj z samego rana pojechał w delegację do piątku.
Byliśmy sobie wczoraj w restauracji na obiado-kolacji, ale nastroju romantycznego za bardzo nie mieliśmy, bo nasz mały aniołek potworek , tak łobuzował, że nas mało co nie wyprosili.
A potem w nocy małe Walentynkowe przytulanko przedowulacyjne, może coś z tego będzie.... Bo prawie 3 lata temu z takiego Walentynkowego przytulanka zrodziła się nasza Maja aniołek potworek
Jak tam wasze Walentynki dziewczynki
No wiec my walentynki spedzilismy... w łózku. Dostałam od meżusia kwiaty i śliczna koszulke na noc. Potem zrobiliśmy sobie sesje fotograficzną, maż kazał mi ubrać moja czarną sukienkę, do tego włozyłam czarne pończochy, zrobiłam koka, umalowałam sie a potem zaczęła sie sesja. Było bardzo zabawnie i zdjecia wyszły superackie(ale raczej zapiszemy je w komputzerze w folderze "osobiste"). Jak je troche obrobimy to przesle te mnie pikantne na bajbusa
A potem było przytulanko, potem film i znowu przytulanko. Nie zastosowałam sie raczej do rad lekarki na temat przytulanek co dwa dni, ale to był wyjatkowy dzień I wcale nie załuję...
paluszku super te Twoje zwierzaczki
u nas walentynki spokojnie szybko poszliśmy spać bo jakoś tak nas senność ogarnęła a dzisiaj mój mężuś wraca ze służby i już nie mogę sie doczekać aż go zobaczę...nie widziałam go co prawda tylko jeden dzień ale w domu strasznie pusto bez niego...ja nie jak ja kiedyś wytrzymywałam te długie rozłąki....a dzisiaj przyjeżdzą mój tatuś i już nie mogę sie doczekać aż go zobaczę
pozdrowionka i miłego dnia
Dziewczyny!!
Ja właśnie jestem świeżo po przeziębieniu. I melduję- wapno, wit.C, rutinoscorobin można spokojnie zażywać, w dawkach normalnych. W razie gorączki mozna zażyć coś na bazie paracetamolu. A i syrop- homeopatyczny Stodal (na suchy kaszel) lub Pini (wyksztuśny, sosonowy). Tabletki do ssania np.Halset można też spokojnie zażywać. A na ulotkach wszystkich leków jest napisane, żeby uważać w czasie ciąży i stosować po konsultacji z lekarzem. Ale nie znaczy, że wszystkie są niebezpieczne dla dziecka
Trzymajcie się zdrowo!!!!!!
dziewczyny wiem ze niektore z was zamawialy testy owulacyjne ( o ile pamietam - Iwetka, Izutek) powiedzcie jak dlugo czekalyscie na dostawe od czasu wplaty na konto
zamowilam od pani Ewy Analityk, pieniadze wplacilam w poniedzialek, we wtorek dostalam e-maila ze testy wyslano ale do tej pory jeszcze nie dotarly ( a na allegro piosalo ze 2 dni sie czeka)
amdelaine ja też zamawiałam testy owulacyjne u pani Ewy przed świętami i byłam zaskoczona , że tak szybko doszły. Dostałam je na drugi dzień. Może coś przekręciałaś w adresie? A może problemy na poczcie. Z tego co wiem to pani Ewa jest solidną firmą.
Pozdrawiam
madelaine zamawialam esty u Ewy i zawsze dostawalam je na 3 dzien pozamowieniu i dokonaniu przelewu.
aga czy to z testami sie udalo???
Izutek, testy owulacyjne niewiele mi pomogły w zafasolkowaniu. Rzuciłam je w cholerę po dwóch - bo nie mogłam sie na nich dopatrzeć tych dwóch kreseczek świadczących o owulacji. Wykorzystałam natomiast test ciążowy, który pani Ewa dorzuca do owulacyjnych. Potrzebowałam tylko jednego Oczywiście odczekałam pewien czas- nie testowałam zaraz w dniu spodziewanej@, ale dopiero po tygodniu. Czasami naprawdę warto czekać Teraz czekam na koniec mdłości, które męczą mnie już od tygodnia.
Przesyłam zarazki ciążowe
mam nadzieje aga ze twoje wiruski nas zaraza
adres na 100% podalam dobry ale moze cos ta poczta dlugo niesie, moze dojda jutro bo teraz w sobote tez listonosz chodzi
Jak zamawiałam pierwszy raz testy u pani Ewy to doszły po dwóch dniach a ostatnio jak zamówiłam u innej osoby to czekałam na nie długo bo facet się pomylił i wysłał przesyłkę listem zwykłym chociaż wpłaciłam kase za priorytet, Nieźle mu nagadałam za tą pomyłkę.Być moze w twoim przypadku było to samo. Zwykła przesyłka szła do mnie tydzień
dzis dostalam ale priorytet moze poprostu do mojej miejscowosci szlo dluzej - niestety testy sie nie przydaly (zamowilam ciazowe na wszelki wypadek). Niby trafilismy w owu ale i tak nic z tego. Postanowilam rzucic tempki i wybrac sie do gina na badanka hormonow moze tu lezy przyczyna.
Jak zwykle chce mi sie wyc ale powoli zaczynam sie do tego przyzwyczajac
Iwetko pamietam ze rowno zaczynalysmy ten cykl ja niestety dzis rozpoczelam kolejny ale tobie zycze wiecej szczescia oby chociaz dla ciebie byl szczesliwy bo niestety sie nie udalo
Dziewczyny !Nie martwcie sie ,bedzie dobrze ,bo musi byc dobrze.Skoro ,tak wiele dziewczyn sie doczekalo ,na nas rowniez przyjdzie pora A najpiekniejsze chwile przed nami !![/img]
Jeszcze tydzien i bede testowac
oletta to testujemy razem bo mi też został tylko tydzień.
zaczęłam znowu jeżdzic na studia,rozleniwiłam się po feriach i teraz mi sie nic nie chce. jakoś tak dziwnie jestem zmęczona,wstaję zmeczona nawet wtedy gdy spie bardzooooooooooo długooooooo,nie wiem co mi jest
pozdrowionka i buziaczki
Mam taki problem:
Własnie przypada mi termin na badania okresowe w pracy a wśród nich prześwietlenie płuc. No i co ja mam zrobić, nie wiem jak z tego wybrnąć, bo w pracy popędzają mnie strasznie, że już powinnam je mieć, a chodzi o to że jestem po owulacji a przed terminem spodziewanej @ (oby nie przyszła). Boję się że gdyby okazało się że jestem w ciąży to przecież nie powinnam robić prześwietlenia.
No i w tym problem, że badania powinnam najpóźniej zrobić w tym tygodniu, a dopiero za niecały tydzień okaże się czy @ przyjdzie, czy nie.
Poprostu powiedz tej pani od przeswietlen,ze mozliwe,ze jestes w ciazy (nie musi znac szczegolow,ze dopiero owulacja itp.) Ona albo powinna przesunac termin badania gdy juz sie wszystko wyjasni albo nalozy Ci specjalny kaftan (ciezki jak cholera).
Ja profilaktycznie informuje lekarzy o ewentualnej ciazy np.dentyste czy okuliste gdy przypisywal mi antybiotyk.Jak narazie w ciazy nie jestem ale lepiej dmuchac na zimne.
Julitka78i Anna33trzymam mocno za was kciuki i za wszystkie kobietki "chcace"!!!
Witam w poniedzialek
Co tam u Was slychac w pierwszym dniu tyg. ??
Ja rano nie moglam zwlec sie z lozka U nas taka fatalna pogoda ze wogole nie chce sie z domku wychodzic. Baaardzo duzo sniegu i prawie zero przejrzystosci - mgla
Jadac do pracy zakopalam sie na calego i oczywiscie mialam male spoznionko , na szczescie szefa jeszcze nie bylo - dzwonil wczesniej ze dzisiaj nie dojedzie - mieszka prawie w gorach wiec musi czekac az drogi beda przejezdne
A poza tym u mnie 33 dc. i @ jeszczenie ma ale to juz kwestia paru dni. zeby sie zjawila. Nie mam objawow ciazowych tylko juz same @powe Testowac raczej nie bede tylko spokojnie poczekam na wredna @
Moze w nastepnym cyklu bedzie lepiej
Pozdrawiam
A ja sie wczoraj najeździłam na łyżwach i chyba skręciłam kostkę. Ale i tak nieźle się wybawiłam, poszaleliśmy ze znajomymi i za tydzień chyba znów ruszamy na lodowisko jak bede w stanie.
Owulacja jak zwykle u mnie nie nadeszła i mam serdecznie tego dość!!!
Dlaczego ja nie mogę mieć cyklu normalnej długości, albo przynajmniej krótszego niz 40 dni
To czekanie jest straszne, mierze tempkę ale cały czas niska. Bóle mam okropne w podbrzuszu ale tempka nie rośnie
Cycuszki napięte, sluzu mało, kurde, jakbym juz miała owu, nie wiem co o tym mysleć
Iwetko - czy Twoja gin przepisala Ci cos zeby wyregulowac cykle
AniuK mam brać Closibegyt w nastepnym cyklu na wywołanie owulacji, bo moja owu jest zawsze bardzo późna. Boję sie co prawda tego leku, ale nie mam wyboru. Jeśli sie nie uda w tym cyklu to bedzie Clo...
Czytalam ze przyjmujac ten lek jest b. duze prawdopodobienstwo wystapienia ciazy mnogiej
Ja osobiscie nie mialabym nic przeciwko blizniakom
Zobaczcie dziewczyny co znalazlam:
Witam dziewczynki w piekny słoneczne poniedziałek, bo taka jest u mnie pogoda.
Trochę zboczę z tematu i podzielę się wrażeniami po wczorajszym filmie w kinie. Bylismy z mężem na "Awiatorze". Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, z kina wyszłam w szoku, tak dobrego filmu dawno nie widziałam. Polecam każdemu, ten film trzeba zobaczyć w kinie bo na video nie będzie takiego efektu. Film trwa długo bo aż 3 godziny ale tego sie nie czuje, akcja naprawdę wciaga, czasami mnie aż wciskało w fotel. Rewelacja !!!
Iwetko ja za bardzo nie znam sie na twoim problemie, ale może ty miałas owu, tylko ten program FF jej nie wyhaczył, w końcu to tylko program komputerowy...
Pozdrowionka
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/909e3]
[/url]
a ja niestety zmuszona jestem ten cykl odpuscic...
maz w dlelegacji
trudno - ale wam kibicuje bardzo mocno!!
Niestety owu nie miałam bo za niskie mam teraz tempki. mogłabym co prawda pójść do ginki zobaczyć czy owu miała miejsce ale wiem że to bez sensu, w tamtym cyklu miałam tak samo.
Nie tylko program nie wychwycił owulacji, ja też...
test suwaczka
test
co mam zrobic zebym miala suwaczek
wpisuje w miejsce podpisu http://tickers.TickerFact.../k/07de/ttc.png i nic nie wychodzi
no wreszcie
ja mam wpisane takie cos, tak ma to wygladac:suwaczek i wykres:
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/6956a]
[/url]
Aniu K podaj mi swój numer GG to ci napiszę bo tak w bajbusie nie chce wyjść ten adres bo od razu pokazuje sie suwaczek
Widzę ze sie udało, super...
udalo sie - w koncu
Dzieki Iwetka
Zrobilam sobie z kurczaczkiem - tak Swiatecznie
dziewczyny czy u Was tez nie bylo Baybuska przez 2 dni
nie moglam w ogole go otworzyc i bylo mi starsznie smutno
dzis juz jest
no wszyscy nie mieli ale na szczeście już wrócił....mi też pusto bez niego i bez Was było ... ale z drugiej strony miałam tyle pracy,że nawet nie miałambym czasu tu zajrzeć
co tam u was dziewczyny my mamy z mężem gości a raczej loaktorów bo znajomej troszke sie pokomlpikowala sytuacja w domu i postanowila sie z niego wynieść i od wczrja mieszkają u nas ze swoim chłopakiem.... jak na razie nie jest źle tym bardziej,że ja i tak cały dzień w pracy. oczywiście nie przeszkodzilo to nam w przytulankach bo ja jestem w 12 dc i już najwyższy czas zacząć działać
buziaczki dla was
Często mam problem z wejściem na forum,ale tylko chwilowy.Dzisiaj nie mogłam wejść do południa,ale całe szczęście się udało i mogę być z Wami.
Meg, wczoraj minęło nam obu 10 m-cy po ślubie, szybko to zleciało, prawda?Teraz nam tylko brakuje bobaska do szczęścia...
Mój mężulek nawet krótko siedział przy swoim komputrze bo zaczęłam go kusić i sie skusił. Tak wiec wczoraj szybko "czochralismy bobra"
Bylismy wczoraj po pracy w kościele na rekolekcjach, bardzo ciekawie rekolekcjonista z Góry Świetej Anny wypowiadał sie na temat miłosci, szczęścia i rodziny. Myśle ze warto było poswiecić godzinkę na to spotkanie. Jego słowa bardzo nas podbudowały psychicznie, ciesze sie ze mam swoja miłość, kochanych rodziców, jestem szczęśliwa...
Tylko jedno by mnie bardziej uszczęśliwiło, wy wiecie co...
No zgadza sie Iwetko nie długo bedzie rocznica slubu a tu dzidzi ani widu ani słychu Trzeba to szybciutko naprawic. Co prawda mamy jeszcze 2 miesiace ale nie pogniewałabym sie gdyby dzidzia juz kiełkowala w brzusiu
Tak tak, Meg wcale bym się nie pogniewała.
Nawet juz rodzinka dała sobie spokój z żartami na ten dla mnie drażliwy temat...Jestem zadowolona z tego powodu, jedna babcia wie o co chodzi, a drugą babcie rzadko widuję. Reszta rodzinki siedzi cicho
Może faktycznie tobie sie uda w tym miesiacu, mi raczej nie, bo jeszcze owu nie było. Trzymam za ciebie kciuki
W piatek 4.03. minie pół roku po moim ślubie. Nawet się nie spostrzegłam że to już tyle zleciało. Jest super, denerwują mnie tylko komentarze niektórych członków mojej rodziny, że jeszcze brzuszka nie widzą.
Nuka pół roku po ślubie to nie tak dużo i tak szybko podjeliście decyzję o dzidziusiu, teraz coraz więcej małżeństw decyzje o dziecku odkłada na dobrych parę lat po slubie.
Nie przejumuj się więc komentarzami rodziny.
A brzuszkiem też będziesz sie jeszcze cieszyć, może nie jednym. Trzeba tylko cierpliwie poczekać na ten cud.
Pozdrowionka
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/909e3]
[/url]
no pewnie nuka nie masz sie czym przejmowac, u mnie zaraz minie 1,5 roku po slubie i jedna babcia mojego meza codziennie modli sie o prawnuczka (a mi strasznie milo z tego powodu), mnie raczej doprowadzaja do szalu komentarze ze jestesmy mlodzi i jeszcze mamy czas - mysle ze w tej kwestii "kiedy" liczy sie tylko NASZE zdanie
No właśnie. To jest nasza i tylko nasza sprawa. My decyzję o dziecku podjęliśmy 5.09, a 04.09 wzięliśmy ślub. decyzja jednak nie była nieprzemyślana. Długo się nad tym zastanawiałam jeszcze przed ślubem no i uważam że razem z mężem podjęliśmy słuszną decyzję bo dziecko to najpiękniejsze uzupełnienie naszej rodzinki.
nuka ja tez z wrzesnioweczek tyle tylko ze 06.09 bedziemy obchodzic 2 rocznice slube a o dzidzi pomyslelismy dopiero rok po slubie, w planach byla zawsze ale chcielismy jak dopiero studia skoncze, no ale wyszlo wczesniej. Co prawda studia juz skonczylam ale dopiero licencjat a teraz przede mna 2 dlugie latka na magisterce (od pazdziernika) ale jakos to mnie wcale nie przeraza i mysle ze dam rade - tylko zeby sie udalo z dzidziusiem bo jak narazie ani widu ani slychu a ja czekam ...
Przed ślubem też planowałam że zaczniemy starać się o dzidzię dopiero jak skończę chociaż 1 rok uz. mgr W zeszłym roku obroniłam licencjata i od października jestem na mgr ale już przed samym ślubem zmieniłam zdanie i postanowiłam że nie chcę czekać. Mąż chciał od razu i cały czas wcześniej mnie namawiał żeby jednak nie czekać no i udało mu się mnie przekonać a trudno nie było. No tylko że z tym próbowaniem troszkę gorzej tzn jego wynikiem ale wiem że kiedyś musi wyjść
Nam w maju stukną dwa latka po ślubie,a o dzidzię staramy się dopiero drugi cykl.Zobaczymy co tym razem mnie odwiedzi...
My we wrzesniu bedziemy obchodzic 3 rocznice slubu a znamy sie juz 10 lat O dzidzie staramy sie 3 miesiace.
My jesteśmy po ślubie ponad 2 lata a znamy się jakieś 7,5 roku ale ten czas leci. Staramy się o baby 6 m-cy.
O, to wy wszystkie prawie macie taki długi staż małzeński...
My w kwietniu bedziemy mieli rok, ale wydaje sie ze juz jesteśmy małzeństwem znacznie dłużej Moze na to wpływa to, ze my z mężem znamy sie juz od średniej szkoły, chodziliśmy razem do tej samej klasy. Potem trochę razem studiowalismy czyli też będzie około 10 lat jak sie znamy. A chodzilismy ze sobą 5 lat-długo, a może za długo. Gdybyśmy się wcześniej wzieli slub, to moze teraz miałabym już swojego bajbuska. Wtedy jednak mysleliśmy zeby skonczyć studia, a potem po kolei:mieszkanie, slub i umowa na stałe.Jak ja teraz tego żałuję...
No my równiez w kwietniu bedziemy obchodzić dopiero pierwszą rocznice slubu. Znamy sie juz ponad 7 lat, jestesmy ze soba ponad 5 a o dzidziusia staramy się od 7 miesięcy. Moze do rocznicy ślubu sie wyrobimy
U nas było śmiesznie bo znamy się od małego, bo mamy wspólną ciocię, ale rodziną napewno nie jesteśmy. Jak sie poznaliśmy w szkole średniej to nawet nie przyszlo mi na myśl, że możemy się znać a jednak i tak jesteśmy nierozlączni od 7,5 roku - jak miło powspominać.
A my po slubie jesteśmy prawie 3 lata. 22 czerwca minie dokładnie 3 lata. Znamy się znacznie dłużej, bo poznaliśmy się na studiach i mieszkaliśmy najpierw w tym samym akademiku a na ostatnim roku w tym samym pokoju. Łącznie znamy się około 7 lat. Po studiach jeszcze 2 lata mieszkalismy razem zanim wzielismy slub, który odkładaliśmy sobie w czasie, ale Maja przyspieszyła naszą decyzję o slubie i ... miała 6 miesięcy ciążowych jak była na naszym ślubie w moim brzuszku.
Maja ma już ponad 2 latka, i pracujemy na drugim dzieciątkiem..., bo troszkę smutno mojej niuni samej.
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/909e3]
[/url]
ja z moim mezusiem jestem juz 8 miesiecy - znamy sie 3 lata...o dzidziusia sie staramy 7 ( 8 cykli) miesiecy - poki co bezskutecznie...ale ostatnie badanko mezula wyszlo juz w normie co prawda w dolnej granicy ale w normie - wiec moze w nasza rocznice juz ktos we mnie zamieszka
Marze o tym...
Do naszej rocznicy jeszcze pół roku więc mam nadzieję że aż tyle nie edę musiała czekać. Po drodze mam jeszcze urodziny w maju więc może taki prezent bym sobie sprawiła.
ja z moim ukochanym jestem 1,5 roku po slubie, razem 5,5 roku a znamy sie 17 lat i od 6 klasy podstawowki jestem w nim zakochana a staramy sie juz 4 cykl
( z tym ze ja niestety dopiero poznaje swoj organizm a on lubi platac figle i chyba jeszcze troszke musze poczekac zanim to wszystko sie unormuje po tych kilku latach brania hormonkow )
My w czerwcu bedziemy miec pierwsza rocznice slubu, ale jestesmy razem prawie 9 lat... o dzidzie staralismy sie jeszcze przed slubem, w kwietniu minie rok...
my też w czerwcu obchodzimy pierwszą rocznicę ślubu i w tym samym czasie zdecydowaliśmy się na starania o dzidzie...eh kto wtedy przypuszczal ze to tak dlugo potrwa ale nic to może do rocznicy się wyrobimy
ja tez mam ogromna nadzieje, ze dzidzia zrobi nam prezent na pierwsza rocznice slubu, ale poniewaz to juz w kwietniu, to tym razem musi sie udac!
Izutek , a którego kwietnia macie rocznicę. Moze tak jak ja i Meg 24 kwietnia?
I też mam nadzieje ze do naszej rocznicy bedę miała dzidzie pod serduszkiem...Ale byłby fajny prezent dla mężusia
Kiedys pisałam wam że mój meżuś robił mi sesje fotograficzną, te zdjecia nawet nie wyszły takie złe, przesyłam wam te mało pikantne...
Iwetko no, no, zdjęcia super, ale z Ciebie kusicielka Ale tak trzeba niech mężuś wie kogo ma przy sobie i niech mocniutko, mocniutko kocha i dba i swój skarb
no no no...
tak - ja tez sobie zrobie dzisiaj taką sesję a co?!
Izutek, popieram, mozna sie fajnie zabawić a potem to już sprawa kończy sie na "czochraniu boberka"
Meżulek był bardzo"zadowolony"
Iwetko swietne zdjecia moj mezus tez lubi robic mi sesje ale ja niestety nie moge przyslac tu swoich zdjec bo bardzo czesto sa to "akty" i mmy kilka swoich plyt nagranych ze zdjeciami schownych bardzo gleboko moj mezus smieje sie ze na starosc sobie powspominami czasy kiedy bylismy piekni i mlodzi hehe
Też mam takie zdjęcia i faktycznie było mnóstwo zabawy w trakcie sesji...
Ech,...która z nas nie ma takich fotek? Moja najładniejsza sesja to w bieliźnie ślubnej zaraz po powrocie z wesela. Jestem z tych zdjęć super zadowolona. No ale niestety nie mogę ich tu pokazać
Dziewczynki, ja też reszty zdjeć raczej nie pokażę na forum, na pewno nie. Te zdjecia były wstępem do całej zabawy, reszta to milczenie. Tez nagraliśmy je na płycie bo kiedyś jak stworzylismy sobie folder"zdjecia osobiste" to jak padł komputer to balismy sie go zanieść do naprawy...
No to rzeczywiście mógłby być problem. Ja mam to szczęscie że mąż jest informatykiem więc takie śmiałe zdjęcia trzymamy bez obaw na dysku bo to najwyżej on będzie naprawiał.
Wczoraj minęło równo pół roku od naszego ślubu. Wiem że to jeszcze nie jest rocznica ale dla mnie ma to ogromne znaczenie i jest dla mnie osobistym sukcesem
nuka u mnie jutro minie 1,5 roku po slubie ale uwazam podobnie jak ty , kazda chwila spedzona wspolnie, kazdy dzien jest dla mnie wazny i liczy sie dla mnie bardzo mocno, dlatego lubie sobie swietowac czas ktory spedzilismy razem.
Madelaine to ja Tobie serdecznie gratuluje 1,5 roku szczęścia bycia żoną.
Iwetko muszę napisać, bo cały czas chodzi mi to po głowie,
mam takie przeczucie, że teraz Ci się uda, trzymam kciuki!!!!!!!!!!!
Tak Iwetko wykresik piekny...pora przeniesc sie na ciezarowki!!!
Iwetko... i nie dyskutuj nawet!
Ok dziewczyny, ja nic nie mówię, ale niestety do testowania jeszcze tak daleko, aż 6 dni, to cała wieczność...
Iwetko przestań marudzić bo widze żetylko ty tu nie znasz jeszcze wyniku tego tesdtu. My już wiemy że będą II krechy prawda dziewczyny
Magdo_W (babelku) dzien byl rzeczywiscie przecudny,slonecznie i cieplo ach az milo powspominac A co do mojego imienia to jest moje drugie a ze uwielbiam jezyk francuski czesta je sobie przekladam na ten wlasnie jezyk, bo moje pierwsze niestety nie da sie przelozyc
Magdo_W z tego co widzę to jest tu więcej naszych imienniczek
Ja znów wczoraj miałam niezłego doła. Niby wszystko było ok, ale miałam tak ochotę popłakać. Spotkaliśmy w sklepie znajomeo i on zagadnał czy u nas nadale jesteśmy we dwoje czy mamy juz ukrytego lokatora. No i to mnie chyba nieźle zdołowało...Płakałam prawie cały wieczór, wszystko mnie drażniło. Dzis troche lepiej ale ta tempka spadła i trochę mnie to rozstroiło...
Iwetko kochana doskonale Cię rozumiem. Mnie też dołują takie zapytanka czy nawet jak ktoś o dziciach rozmawia. Ostatnio tata zadowolony przyszedł z pracy z wiadomością że jego koleżanka z pracy urodziła. Tak mnie to wyprowadziło z równowagi że wypadłam z kuchni gdzie wtedy siedzieliśmy i wypłakałam się w ramionach mojej mamy.
Wczoraj to mój mężulo mnie zaskoczył. Zabrał mnie na kolacje z okazji dnia kobiet do restauracji w stylu staropolskim. Wspaniała atmosfera, świece, pychotka jedzenie i ukochany facet koło mnie...
Szkoda, ze dzisiejszy spadek tempki popsuł mi humor, a było tak milutko...
ja też wczoraj byłam na kolacji...
a w pracy dostałam od kolegi tulipanka - takiego ślicznego i wczoraj był tylko jeden - z komentarzem: "śliczny jak Ty..." a dzisiaj patrze - i okazuje się że z tej samej łodygi zaczął wyrastać następny pączek Mowię mu o tym, a ten na to: "no to pewnie bedziesz miała dzidziusia"
wow... skąd wiedział, że chcę i dlaczego pączek pojawił się tylko na moim tulipanie, a u koleżanek nic takiego sie nie pokazało? fajnie - nie?
izutek to jest poprostu Twoje przeznczenie zobaczysz ze sie uda przeciez ten malenki tulipanek to znak prosto z nieba
Trzymam za ciebie kciuki obys miala juz niedlugo w brzuszku swoja fasolke ... UPS... TULIPANKA (czyzby szykowal sie dla Ciebie synus?
Pozdrawiam
Iwetko nie denerwuj sie az tak bardzo, mam nadzieje ze jutro tempka skoczy ci do gory trzymam kciukaski za Twoj wykresik
madelaine widze,żee Twoje tampki cały czas w górę
no z wykresiku Iwetki jednak widzę,że @ ją nawiedziła...eh...biedna pewnie jest załamana...
Iwetko kurcze... lekarz na pewno pomoże...
Eire moje tempki niestety tak zawsze plataja mi figla, po owu sa zawsze takie piekniusie a potem klaps i @ przychodzi , ale twoje tez niczego sobie moze cos sie szykuje
Już mam dosyć tej cholernej zimy. Już pączki powinny być na drzewkach a nie snieg. ZIMO PRECZ! My chcemy wiosnyi bocianków!!!
Ja też już mam dość tej zimy Wszędzie mnóstwo śniegu i ciągle zimno. Tej zimie to się chyba święta pomyliły Przecież to marzec a nie grudzień
no wlasnie dziewczynki
oby wiosna szybko przyszla a z nia dobre wiesci w postaci II kreseczek
no i jaki bocian przyleci do takiej lodówki?!
Jestem za!!! Julitko.
I znowu snieg
chciałabym żeby już była wiosna,bo w kwietniu zaczynamy remont w naszym nowym mieszkanku i chciałabym się jak najszybciej wprowadzić wreszcie na swoich śmieciach,i wtedy to juz nam będzie brakowało dzidzi może nowy klimat będzie temu sprzyjał.
miejmy nadzieje
Wczoraj bylam na 1 urodzinkach mojej chrzesnicy (ur. 11.03) - jest przecudna i uwielbiam ja. Pamietam zawsze przerazala mnie sama mysl o porodzie, a wczoraj kiedy ja tak tulilam (cierpialo malenstwo bo kolejne (2 naraz ) zabki jej ida na gorze) pomyslalam sobie wszystko bym zrobila i wycierpiala zeby miec taka swoja istotke, tak bardzo marze o wlasnej dzidzi. Mam nadzieje ze w koncu Ktos tam na gorze mnie uslyszy i da rowiez nam szanse bycia rodzicami. A wiem ze napewno sprawdze sie jako mama, bo o tym wlasnie marze.
madelaine na pewno tak będzie,tylko trzeba w to głęboko wierzyć
julitko ja zaczynam w to wierzyc ze w koncu sie uda, ale niestety porazki w tym przypadku mnie nie dopinguja tylko raczej doluja
No właśnie mnie tez kolejne porażki strasznie dołowały, ale teraz już sobie nieco odpuściłam i doszł do wnioosku że martwieniem się niczego nie przyspieszę i przecież nic mi się nie stanie jak jeszcze troszkę poczekam. Może to jeszcze nie mój czas. Może Bóg wie coś czego ja nie wiem i ma plan co do mnie inny niż ja sobie życzę, może musze jeszcze poczekać. Tak to sobie tłumacze a taka jestem mądra tylko latego że cykl jeszcze trwa. Kiedy dobrnę już wreszcie do konca to i tak boję się że znowu zacznę za bardzo przeżywać porażkę.
mogłaby już zawitać u nas wiosna
to nasze dołowanie to po prostu brak słońca i nic więcej
kiedy przyjda pierwsze wiosenne promienie słoneczne to ogrzeja nasze serduszka i znowu wstąpi w nas nadzieja na lepsze jutro...
i pomysleć, że niewiele nam potzreba do szczęścia...tylko tej malutkiej istotki pod serduszkiem
ale się rozmarzyłam,a tu czas goni i muszę lecieć do pracy
buziaczki i miłego dnia wszystkim życzę
Witam
Ogladalyscie moze wczoraj na na TVP2 dokument o ciazy mnogiej
Ja z mezem ogladalam i bylismy wstrzasnieci tym co zobaczylismy. Nawet nie mialam pojecia ze takie zeczy sie zdarzaja (dla nie wtajemniczonych: kobieta urodzila chlopca i po 7 latach ten chopiec zostal poddany operacji usuniecia (jak wczesniej przypuszczali lekarze) wielkiej cysty - co sie okazalo pozniej - to nie byla cysta tylo w chlpocu caly czas zyl brat blizniak Nazwali to pasozytem poniewaz nie wyksztalcil sie mozg ani serce. Prawdopodobnie doszlo do tego poniewaz jedno z plodu blizniaczego mialo liczne deformacje i "niedobre chromosomy" wiec ten zdrowy plod wchlonal ten chory i
AniuK, takie przypadki często sie zdarzaja. Tak było także u mojej kuzynki. Była w ciaży i lekarze stwierdzili ze bedą bliźniaki. Okazało sie jednak ze jedno z dzieci nie przeżyło ale jeszcze zanim umarło w łonie odebrało część srodków potrzebnych dla życia drugiego dziecka. Mały przyczepił sie główką do dziewczynki i pochłaniał jej czynniki życiowe. Dlatego teraz mała Weronika nie ma wykształconych płatów czołowych,główkę ma pomarszczoną, nie wiadomo czy bedzie widziec i słyszeć. Bardzo to smutne, ale moze kiedys wszystko sie jej jakos ułoży, chociaż lekarze twierdza ze nigdy nie bedzie taka do konca rozwinięta...
Iwetko - ja nigdy wczesniej nie slyszalam o takim zjawisku.
Wiec to byl dla nas szok ze cos takiego sie zdarza.
AniaK, to jest straszne...Jak widziałam jak kuzyni przeżywali to wszystko, to naprawdę nie wiedziałam jak ich pocieszyć...
A jakie to niesprawiedliwe...
Proszę nie mówcie o takich sprawach, bo czlowiek az się boi dalej prbowac zeby się coś takiego nie przydażyło.
Nuka_ug - wiem ze to jest smutne ale niestety prawdziwe (naszczescie zdarzaja sie baaardzo rzadko)
Piszac o Tym nie chcialam nikogo zniechecac do dalszych staran tylko podzielic sie "wrazeniemi" - (moze to nie jest najbardziej odpowiednie slowo).
Przepraszam jesli ktoras z Was urazilam - nie mialam takiego zamiaru.
Pozdrawiam
AniuK, nikogo na pewno nie uraziłaś. Takie jest życe i trzeba poznac nie tylko jego wspaniałe strony, ale także te niezbyt przyjemne.
Moja siostra też urodziła sie z przepukliną oponowo-rdzeniową, z dziurą w kregosłupie, wodogłowiem, wiem jak bardzo dla niej jest trudne zycie. Gyby nie Anulka, być moze nie reagowałabym teraz tak mocno na cierpienia ludzi. Jej choroba uzmysławia mi że ja jestem jednak szczęściarą, mam wspaniałego meża, jestem zdrowa i robię to co lubię robic. Ania musi sie zadowolić tym co jej przyniesie los, pracuje teraz na warsztatach terapeutycznych i jest bardzo dzielna. Jest osobą bardzo wrażliwą, kochana i uwielbia pomagać ludziom.
Dlatego starajmy sie patrzeć na swiat z dwóch stron, nie wszyscy jesteśmy szczęściarzami...
Przepraszam ze tak posmuciłam, ale właśnie dzwoniła moja siostrzyczka i płakała...ze szczęścia. Własnie kolega zaprosił ją na randkę...
Iwetko masz swieta racje, trzeba sie cieszyc tym ze jestesmy zdrowi, jestesmy naprawde szczesciarzami i trzeba to doceniac.
Dla mnie bardzo wazne jest rowniez traktowanie osob niepelnosprawnych bo niektorzy traktuja ich jkby byli jacys "inni", uwazam ze tak nie wolno bo te osoby brdzo czesto sa o wiele lepsze od zdolnych i czesto maj nawet "wieksze" serduszko, nlezy ich sznowac ze pomimo trudnosci dja sobie rade na tym czasami okrytnym swiecie
No właśnie Madelaine, ludzie traktują niepełnosprawnych jak trędowatych. Jednak najgorsze jest młodzież, zwłaszcza dziewczyny. Jak moja siostra chodziła do sredniej szkoły to dziewczyny non stop sie z niej wyśmiewały, popychały, a jak zachorowała to nawet zeszytów nie chciały pozyczać. One uważały że Ania jest w komfortowej sytuacji bo nauczyciele i tak ją przepuszcza do następnej klasy z litości. No i Ania nie wytrzymała, uczyła sie dobrze ale one ją można powiedzieć"zgnoiły" i Ania zrezygnowała ze szkoły, teraz pracuje na tych warsztatach i od września znów zaczyna szkołę, ale teraz już wieczorówkę.
Dla niej życie jest naprawde cieżkie...
A tak nawiasem mówiąc, czuję że ktoś tu zaciąży
Trzymam za ciebie kciuki
Iwetko ciesze sie ze Twoja siostra sobie radzi i mam nadzieje ze jej randka bedzie udana
a jesli chodzi o mnie to mam nadzieje ze sie uda, tempki mi skacza raz w gore raz w dol, ale wszystko sie moze zdarzyc , nie martw sie Iwetko jesli mi sie uda zaciagne was na ciezarowki sila
Madelaine ciągnij nas mocno na te ciężarówki.
nuka oby sie udalo tym razem bo z przyjemnoscia bym was tam zaprowadzila ale uczucia mam mieszane sama nie wiem czy wogole cos z tego wyjdzie , bo u mnie takie tempki prawie zawsze a potem czarna rozpacz - @[/b]
Miałam dzisiaj piękny sen, który doprowadził mnie do łez. Śnio mi się że miałam swoją maleńką pociechę. Całą noc przewijałam przebierałam karmiłam piersią, całowałam, aż się obudziłam. Los kpi sobie ze mnie czy co? Przpłakałam cały ranek aż mi oczy spuchłu i wstyd mi było isć do pracy. Ten sen był taki rzeczywisty, nawet czułam zapach mojego maluszka, a tu przebudzenie i stwierdzenie że tak nie jest. Mam już pomału dosyc. Psychicznie nie daje rady.
Nuka glowka do gory, moze to byl poprostu sen proroczy , nie martw sie mysle ze juz wkrotce sen sie spelni tyle ze wczesniej musisz odbebnic swoje 9 miesiecy oby jak njpredzej
Dziewczynki, słoneczko swieci, będą dzieci
Pewnie niedługo zobaczymy bociany, jest ciepło, a we mnie rośnie nadzieja...
u mnie niestety sloneczka brak. Tak samo z nadzieją. Może w nastęnym cyklu...
Witam
Ja wczoraj bylam na urodzinach u kuzynki. Byly tam dwie kobiety w ciazy , jedna w 4 m-cu , druga w 7 m-cu. Az wstyd sie przyznac ....ale nie moglam napatrzec sie na te brzuszki Pytalam jak sie czuja i ile czasu staraly sie. Troszeczke mnie pocieszyly -jedna ta z 4 miesiecznym brzuszkiem -rok i 2 miesiace, a druga 7 miesiecy. I co mnie dziwi nie braly zadnych tabletek wspomagajacych
Wiec kobietki kochane trzeba probowac i nie poddawac sie tej wrednej @ a napewno wszystkie z czasem przejdziemy na ciezaroweczki
Pozdrawiam
CAŁY CZAS TYM SAMYM SIE POCIESZAM.---> ŻE WRESZCIE SIE UDA.
Dziewczynki a mi tesciowa powiedziala ze ogladala jakis program, w ktorym mowili o tym ze jak bardzo sie pragnie dziecka to pomagaja delfiny - czyli wszystkie symbole z delfinami a najlepiej to zobaczyc na zywo i... porozmawiac z nim Ze delfin to ponoc symbol plodnosci w jakichs kulturach itd....pierwszy raz o czyms takim slyszalam ale co tam chyba nie zaszkodzi poszukac delfinow...
Kiki - ja jestem sklonna prawie do wszystkiego aby tylko zajsc w ciaze Wiec jak delfinki maja pomoc to czemu nie - musze sobie kupic i postawie na stoliku obok naszego lozka
AniaK no ja tez.... teraz strasznie zaluje ze jak bylismy na Dominikanie to zrezygnowalismy z wycieczki do Akwarium bo tam na pewno byly delfiny...cholerka a u nas w Polsce takiego na zywo to chyba trudno W kazdym razie ja juz sobie na urodziny zazyczylam cos z delfinem...wchdzi mi zreszta ze kolejne testowanie bede miala wlasnie w okolicach urodzin wiec...
jeśli maja nam pomóc delfiny to--->http://holly4u.webpark.pl/
Ja kiedys bylam w delfinarium ( na Teneryfie w podrozy poslubnej -Loropark) tylko wtedy jeszcze ( 3 lata temu) nie planowalismy dzidziusia...... a szkoda
dzieczyny a ja mam kolczyki delfiny i to dwie pary, wiec chyba zaczne je nosic moze pomoga
o matko, nic tylko zmieniam dzisiaj kolczyk w pępku na delfinka
Cześć Dziewczyny ja trochę z innej beczki. Powiedzcie mi jak mam wstawić ten cholerny ticker żeby nie było adresu tylko rysunek już mnie szlag trafia. Sorki ale już wszystkie możliwe sposoby wypróbowalam i nic
Magda mialo byc tak:
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/twoj numer][img]http://www.fertilityfriend.com/ticker/twoj numer/ticker.png[/img][/url]
twoj numer to 7e441
tylko pamietaj bez spacji
No proszę jakie to proste
Dzięki Madelaine ogromne . A ja się męczyłam jak głupia . No cóż, ale juz wszystko jest oki jeszcze raz bardzo dziękuję
ciesze sie ze udalo ci sie
Brrr, znów zimno sie robi.A było tak ładnie przez dwa dni...
My mielismy wczoraj w pracy imprezkę, szefuńcio miał imieniny. Zakupiłam mu piekny wiosenny kosz z kwiatami(insynuowałam mojemu Markowi ze też bym taki chciała, intensywnie insynuowałam )
Szef kupił pyszne ciasto, naprzynosił cukierków, winko. Bardzo fajnie było...
A u nas wreszcie znika snieg!!! Wczoraj byl taki deszcz ze prawie caly snieg zmylo... i dobrze, bo juz patrzec nie moge...Ale kiedy wreszcie bedzie troche slonka i troszke cieplej...??
a ja wczoraj pilam zielone pifko bo to przeciez bylo Swietego Patryka... plus ten deszcz dzisiaj nie wiem jak dotrwam do konca dnia...
ja juz tez mam dosyc tego zimna
chcialabym juz moc zalozyc spodnie bez rajstop,nie nawidze jak mi sie cos ciagnie
mam nadzieje ze niedlugo juz przyjdzie wiosna
Faktycznie jest brzydko i deszczowo, ale już znacznie cieplej i tym się pocieszam, że wiosna o nas nie zapomniała i przyjdzie
a u mnie jest dzisiaj pieknie i slonecznie ale nie az tak cieplo, wlasnie odpoczywam po przedswiatecznym sprzatniu, co prawda zostly mi jeszcze okna do umycia i prnie firan, ale mam juz za soba wszystkie kurze, pozmywana podloge i poodkurzne w pokojach i cudownie wywietrzone mieszkanko
osobiscie zawsze lubiłam przedświąteczne porządki i tą całą krzątaninę,ale w tym roku nic mi sie nie chce i nie mam żadnej motywacji aby się zmusić do czegokolwiek
Ja dzisiaj siedze w pracy a myslalam ze wreszceie wezme sie za przedswiateczne porzadki.
Od tygodnia sie za nie zabieram i albo nie mam czasu albo jestem zmeczona i juz mi sie nic nie chce
Mam nadzieje ze w tym tygodniu juz sie zmobilizuje
aniuk może razem się zmobilizujmy bo tak mi się nie chce,że aż wstyd
Julitko - Ok. To moze zabierzemy sie za sprzatanie od poniedzialku , zapowiadali lada pogode a do tego pierwszy dzien wiosny - wreszcie
ok.to od poniedziałku robimy gruntowne porządki
dziewczynki dzisiaj jest Józefa,więc nie ma postu,może jakaś dyskoteka czy cóś
trzeba się wyluzować,bo jest ku temu okazja
Ja na sprzątanie również nie mam ochoty.Jestem trochę przybita bo mój dobry przyjaciel wyjechał za granice do pracy.Zobacze Go dopiero za pół roku.Rozsypuje nam się nasza ekipa
Ja jestem lepsza od was-umyłam okno w kuchni(bo najmniejsze)
No a dzis upiekłam ciasto bo znajomi jutro przychodzą, pychotka ciasto
Iwetko podaj przepis[/b]
no wlasnie Iwetko jakie ciasto??? uwielbiam ciacha! mniam mniam...
Ale robisz nam smaka...
Takie proste, cytrynowo-truskawkowe. Tylko przepis strasznie zagmatwany. Na dole biszkopt, masa piankowa, na to truskawki i na to galaretka. Nie jest za słodkie, pachnie cytrynowo...
mniam, mniam ale mam teraz smaka
Iwetko nie daj się tak długo prosić
Ok, podaję cały przepis:
Masa: 2 budynie waniliowe
2 galaretki cytrynowe
skórka od cytryny
sok z cytryny
1 kostka margaryny
2 jajka
6 łyżek cukru
Budynie ugotować w litrze wody, do jeszcze goracych dodać galaretkiw proszku, zetrzeć skórke od cytrtyny i ostudzić
W osobnym naczyniu utrzeć margarynę z żółtkami i cukrem, a potem wlac do tego naczynia ostudzona mase budyniową.
W osobnym naczyniu utrzeć białak i na koniec dodać je do masy.
Upiec 2 biszkopty(na to na pewno znacie przepis
Masę cytrynową wylać na 1 biszkopt(wytudzony), mozna dodac truskawi lub inne owoce, potem nakładamy na to drugi biszkopt i można jeszcze na to wylać galaretke lub po prostu zrobić lukier i posypac kokosankami.
Włozyc do lodówki aż do zastygniecia masy
Iwetka najpierw pobudza naszą wyobrażnię,kubki smakowe,no i może poda przepis...
Jak czytam przepis,aż mi ślinka cieknie.Musi być naprawdę pycha.I te truskawki...
i jest pyszne, gwarantuje. I łatwe do wykonania bo biszkopt jest sam w sobie łatwy a masa-mieszanie
Od samego czytania czuje,ze mi przybywa centymetrow w biodrach ale mysle,ze warto.
Powiedz mi Iwetko jak umiescic zdjecie,tak jak Ty umiescilas ze swojej rozbieranej (oczywiscie nie na poczatku ) sesji. Szukalam na forum informacji ale nie znalazlam.Probowalam ale cos mi nie wychodzi,jak umieszczac zdjecie pod nickiem to wiem.
mmmmmm........
anetko na dole jak odpowiadasz na post jest "dodaj zalacznik" i tam "przegladaj" wybierasz zdjecie i robisz "dodaj zalaczni" i "wyslij", tylko ze zdjecie nie moze miec zbyt duze MB bo sie nie zmiesci
Dzieki Madelaine,widze,ze idziemy razem z dniem cyklu ale Ty pewnie bedziesz wczesniej testowac bo masz krotsze cykle.
Zdjecie jest z wrzesnia,ja mam teraz dluzsze wlosy(zapuszczam) i jeszcze ciemniejsze.Moj maz wcale sie nie zmienia
Wiecie co,wg mnie inaczej sie czyta post kiedy zna sie twarz osoby,ktora go pisala.Wiem jak wyglada Kiki,Izutek,Iweta,Eire,Moni (Lona) i to chyba wszystkie.Oczywiscie nie namawiam usilnie do zamieszczania swoich zdjec ale milo by bylo.
Mysle,ze tworzymy tu mala rodzinke,zwierzamy sie z bardzo intymnych spraw wiec dlaczego by nie znac swoich twarzy?
Chyba,ze sie myle ?!
Nuko czy to Twoje zdjecie masz pod nickiem?
Madelaine skad Ty wlasciwie jestes,jezeli to nie tajemnica.
anetko masz w 100% racje... ja bardzo bym chciala wam czasami pokazac moje zdjatka (np te z Dominikany) czy moich kociakow ale niestety sa za duze rozmiarowo, a nie da ich sie az na tyle zmniejszyc...
I fakt - jestesmy jak rodzinka!
Gdzies juz przeczytalam rade Cath[b],ze mozna zamieszczac swoje zdjecia na specjalnych stronach a potem udostepnic link na baybusie.
to ja i moj mąż zdjęcie z tegorocznego sylwestra
anetko moze rzeczywiscie lepiej ukazac rabek tajemnicy mieszkam w woj. lodzkim
chcialabym pokazac swoje zdjecia ale niestety co probuje je wyslac to sa za duze i juz nie mam co zmniejszac bo niestety nic z nas nie zostanie
poprosze meza zeby zrobil mi ta strone i linka do niej ale to niestety nie dzisiaj
madelaine sliczne zdjęcia
przyznam Ci się szczerze że wyobrażałam sobie Ciebie jako brunetkę,a z Ciebie sliczniutka blondyneczka
Dziewczyny, bardzo fajne zdjecia! Zupełnie inaczej was sobie wyobrażałam A wiecie, że na Wychowaniu jest taki wątek: "Baybusowe mamy nie bójcie się pokazać" A skoro jest tam, to przyszłe Mamusie nie mogą być gorsze, prawda?
a co tam i jeszcze jedno z sylwka
nie wiem czy to przejdzie...
ale fajnie udalo sie! umiem!!!
no to ja też się pochwalę
i jeszcze jedno
mam takie ładne zdjęcia z pleneru, ale są za duże żeby tu się dało wkleić.
i jeszcze jedno. szkoda ze nie ,mogeppchwalić się tymi z pleneru
dziewczyny..........CUDNE TE WASZE ZDJĘCIA!!!!!
JAK Z BAJKI
a to jest drugi facet w moim zyciu - moj chrzesniak uroczy, prawda?? synek mojego braciszka
dziewczyny może otworzymy oddzielny kącik fotograficzny
u nas dziś wiosenne słoneczko ale mroźno aż nie chce się nosa z pod pierzynki wystawić
wczoraj się posprzeczałam z mężem i znowu będą ciche dni a na dodatek dziś wyjeżdża ale co tam ja pierwsza ręki do zgody nie wyciągnę,jestem starsznie uparta chyba mu przejdzie jak wróci
o tym samym wspominałam na poprzedniej stronie myśle ze fajnie by było mieć osobny wątek na zdjęcia- mogłyby sie do niego dołączać nowe forumowiczki , a pomysł by nie zginął w morzu innych
Julitko po co sobie psuc niedziele sprzeczkami z mężem buzi na zgodę i swiat się stanie piękniejszy!
oj pajonk to była trochę więcej niż sprzeczka,a ja jestem taka że jeżeli wiem że nie ma w tym mojej winy to nie ulegnę.w końcu po co są kwiaciarnie
może uda się te z pleneru , coś pozmniekszałam ale nie wiem czy bedzie ok.
Tak trzymaj Julitka.
A przy okazji:ja osobiscie nie cierpie nosic ubran koloru czerwonego ale lubie ogladac je na kims innym,kto swietnie w tym wyglada.Swietna kiecka!!Pasuje Ci.
Izutku to pierwsze zdjecie jakby basniowe.
Nuka a wiec to jestes Ty,jak patrze na to zdjecie pod Twoim nickiem to mam wrazenie,ze trzymasz w dloni telefon kom.Smieszne
julitko ze mna jest tak samo - nie moja wina - nie odpuszczam oczywiscie wkurzam sie na maxa, ale co zrobic... life...
Tam nie ma telefonu
jeszcze dwa
Julitko no chyba że tak niech mąż powspiera tropchę przemysł kwiatowy ja nie umiem wytrzymac dluzej niz godzine- niewazne czyja wina może mięczak jestem ale po prostu nie cierpie "posprzeczkowej" atmosfery i jak juz wscieklosc przejdzie to staram sie dogadac No coz,widocznie ten typ tak ma-strasznie szybko sie wkurzam ale i szybko mi przechodzi coz,na mnie kwiaciarnie chyba nie zarobia!
przepraszam jeśli za dużo tych fotek
No co ty, Nuka, świetne zdjęcia! Fajnie cię tak z kazdej stronu pooglądać
Julitko, Izutku, Madeleine wasze zdjecia też super!
Nuka oczywiscie,ze mozesz umieszczac zdjecia ale musisz myslec,ze jest pewien limit wiec jezeli go wyczerpiesz to nie bedziesz mogla wiecej ich umieszczac.Najlepiej zrobic prywatny album np.na onecie i podac tutaj linka.
a to nasze slubne
i jeszcze jedno
Kiki SUPER Bardzo fajna z was para
a jaki welon
pajon fakt welon byl do ziemi... na poczatku nie bylam przekonana ale teraz sie ciesze ze taki wybralam bo na zdjeciach fajnie wyszedl....taki rozwiany...
Dziewczynki czy wy tez tak macie ze czasmi wam szkoda ze to juz po slubie...w tym sensie ze ten dzien byl taki super ze jak pomysle ze to juz za mna... to byly chyba najpiekniejsze chwile w moim zyciu...nastepny taki dzien bedzie chyba jak zobacze II... dopiero...kiedy to bedzie...?
Ja mam tak samo. jak pmysle że to już za mną to troszke mi szkoda że już po. To był jedeny w swoim rodzaju dzień. Niesamowity i minął tak szybko, a tyle było do niego przygotowań.
kiki ja tez tak mam bylo tak cudnie ze czasami chcialabym rzeby to powrocilo chocby na chwilke, nawet ostatnio moj maz powiedzial ze chcialby to przezyc ze mna jeszcze raz zdziwilam sie bo on nie jest az taki sentymentalny, choc bardzo czuly . Pamietam jak od razu po slubie i weselu w niedziele w nocy wyjechalismy w podroz poslubna do Zakopanego, caly tydzien na stoliku nocnym w hotelu stala nasza fotografia (fotograf odrazu dal nam jedno zdjecie w takiej papierowej ramce - super, nie ma to jak fotografia cyfrowa , moglismy odrazu po zdjeciach jedno pokazac wszystkim gosciom ), codziennie rano i wieczorem nie moglam oderwac oczu od tej fotki, bo jeszcze nie moglam uwierzyc ze to wszystko dzialo sie naprawde. Najlepiej bylo jak fotograf mowi "prosze objac zone o tak, a pani niech sie przytuli do meza o tak .." jakos nam wtedy tak strasznie serce walilo nie nie docieralo do nas ze rzeczywiscie juuz jestesmy malzenstwem, tym bardziej ze slub byl o 19 a zdjecia na 21.
Pamiętam jak na weselu mój mąż na chwilke odszedł od stołu. Rozmawiałam z moją świadkową i mówię "Gdzie ten mój mąż poszedł. (chwilka zadumy) --- o kurde ja mam męża. Niesamowite. Nie moge w to uwierzyć."
Dla mnie również dzień ślubu był jednym z najpiękniejszych.Czasem żartuje,ze się rozwiedziemy i ponownie pobierzemy,żeby przeżyc ten dzień jeszcze raz.Ale nasze wspomnienia pozostaną w nas do końca życia.Piękne wspomnienia...
chyba dla każdej kochającej się pary młodej ślub jest jednym z najpiękniejszych dni w zyciu, dla mnie mnie również, nie zapomnę go do końca mych dni, a drugą taką chwilą będzie ujrzenie II kreseczek i mojej dzidzi
a tak a propo to już się z mężusiem pogodziliśmy
lubie to godzenie się,jest takie przyjemne że mogłabym się codziennie sprzeczać
kiki super zdjęcia, bardzo bardzo fajnie i takie jak lubie naturlane i spontaniczne a nie jakieś tam pozowanie i sztuczne uśmiechy, my też robiliśmy same takie dużo zdjęć mamy roboincyh z nienacka
a co do ślubu to my z Robertem też bardzo często wspominamy ten dzień i powiedziałam mu,że też chciałabym go przeżyć jeszcze raz na co on też stwierdził,że możemy się rozwieść i pobrać drugi raz
oj piekne to były chwile.. i zgadzam sie z kiki w 100% - nastepnym rownie pieknym uczuciem bedzie ujrzenie II
Wy tu sobie,dziewczyny marzycie o ponownym slubie ale wydaje mi sie,ze po rozwodzie drugiraz koscielnego slubu raczej nie mozna brac a slub w USC to chyba nie ta sama atmosfera.
Przyjemnie ogladac takie zdjecia,ja nie bralam slubu w kosciele (rozne wyznania) i welonu tez nie mialam ale i tak mi sie podobalo. Najwazniejsze,ze oboje powiedzielismy TAK !!
anetko ja też nie brałam kościelnego wiec mogę sie rozwodzić i ślubować do woli ja też nie miałam welonu, tylko skromnoą sukienkę, nie mielismy z mężem też wesela, poprostu bardzo mocno chcieliśmy się pobrać a nie mieliśmy kasy więc zrobiliśmy naprawdę skromny ślub i byliśmy bardz z tego powodu szczęśliwi bo było tak jak chcieliśmy i nikt nam się nie wtrącał....dzieki temu ten dzień był wyjątkowy i cudowny bo ważne było to,że bardzo się kochamy i poprostu chcemy być razem.
Dziewczyny ja tez nie bralam koscielnego slubu a welon mialam!!! Postanowilam ze to w koncu moja decyzja a welon wcale nie jest tylko koscielnym dodatkiem...dla mnie to miala byc najpiekniejsza chwila w zyciu i wymarzylam sobie welon i guzik mnie obchodzilo co ktos sobie pomysli a slub USC moze byc tez "z atmosfera"...my ,mielismy muzyke na zywo (gral tercet dety), wlasne dekoracje z kwiatow i urzednik byl"poproszony" o dluzsze przemowienie i wszyscy byli w szoku ze slub cywilny moze byc taki ladny...
kiki popieram Cię w całej rozciagłości i bardzo dobrze zrobiłaś bo w końcu to był WASZ ślub i bardzo fajnie,że dopieliście swego i zrobiliście tak jak chcieliście...zupełnie tak samo jak my
Dziewczynki ja miałam ślub koscielny ale zgadzam sie z wami w 100% bo przecież kazdy ma jakieś marzenia które spełniają sie gdy tego bardzo chcemy. U nas ślub kościelny to była normalność, jesteśmy wierzący i dlatego nawet nie było mowy o tym ze nie bedzie w kościele.
I nie żałuję, mielismy swoich ksieży bo sa w rodzinie i było bardzo wesoło, uśmiechnięci ksieża, zero sztywności, wspaniały to był dzień...
Ślubne zdjęcia zamieszczałam juz wcześniej ale znalazłam kilka z zeszłorocznych wakacji. Niestety akurat na tych, które znalazłam nie ma mężusia ponieważ to on je pstrykał
O ja pipka! Zapomniałam ich opisać.
Pierwsze zdjecie to z mojej działki - ta dziewczynka to córa mojej przyjaciółki. Dwa następne to Międzyzdroje i Świnoujście.
Co do zdjęć w studio to nie uważam żeby były sztywne i pozowane. Nasze były pół na pół niby fotograf mówił nam co mamy robić ,ale byliśmy tak zajęci sobą ze w sumie to robiliśmy co chcieliśmy. Mamy ok 500 zdjęć ze studia pleneru ślubu wesela. Są i takie pozowane i zupełnie spontaniczne np te w plenerze fotograf stwierdził że nie musi nam nic mówić bo my doskonale wiemy co mamy robić.
Szkoda że Tobie Eire nie podobaja się nasze zdjęcia.
Nuka-ug, Eire nie napisała że nie podobają jej sie te zdjecia, po prostu każdy lubi co innego.
Ja uwielbiam wszystkie rodzaje zdjeć, wiadomo jednak że te nie pozowane sa naturalne, ale trudne do zrobienia
Nie nie, nie napisała, napisała tylko że pozowane są nienaturalne, sztuczne uśmiechy. A my z dziewczynami właśnie taki pozowane wkleiłyśmy. Mogła na ten temat nic nie pisać.
nuka ja tylko wyraziłam swój pogląd na tą sprawę bo sądziłam,że do tego właśnie służy to forum, przykro mi,że poczułaś się dotknięta moim stwierdzeniem,ale to już jest Twój problem. Nie było ono kierowane do Ciebie czy do innych dziewczyn zamieszczających tutaj zdjęcia.
Iwetko dzięki za zrozumienie
Nuka wręcz przeciwnie, Eire może napisać wszystko na co ma ochotę bo od tego jest to podforum. Każdy ma przecież swój punkt widzenia a Eire - jest właśnie taki jak wyzej. Ty masz swoje zdanie, którego nikt nie zabrania Ci wyglaszać - nie zabraniaj i Ty.
A swoją drogą po co bierzesz wszystko do siebie? Nikt nie pisał, że nie podobają mu się Twoje zdjęcia tylko po prostu POZOWANE.
Zejdźcie ze mnie. Nie zabraniam nikomu żeby miał swoje zdanie, ale zrobiło mi się po prostu przykro.
nuka ale to przecież Ty zaczełaś a ja Ci tylko odpisałam. Ja uważam ten temat za skończony ponieważ fakt,że zrobiło Ci się przykro z powodu tego co napisałam jest dla mnie kompletnie niezrozumiały ale szanuję Twoje zdanie.
Pozdrawiam
Dziewczyn SPOKOJ!!!! Przeciez dzis pierwszy dzien wiosny!!!! Co to za klotnie???
a nuka sie denerwuje bo hormonki (ciazowe jak sadze) jej dokuczaja... same zobaczcie 14 dpo i @ nie ma... fasolka jak nic!!!!
dziewczyny no co Wy my tu mamy się wspierać,a nie kłócić czy też na siebie obrażać.
a tak na marginesie,to mi się podobają zdjęcia zarówno pozowane jak i w plenerze-na łonie natury byle byc naturalnym a nie sztucznym na zdjęciu
Tak już spokój, chce tylko powiedzieć że ja tego nie zaczęłam. Po prostu wydało mi się to niegrzeczne. Ja z grzeczności nigdy nie napisałabym że zdjęcia pozowane sa nie naturlane i uśmiechy sztuczne podczas gdy kilka postów wyżej dziewczyny włąsnie takie pozowane wqklejały. Po prostu. Ale to chyba kwestia umijętnego zachowania.
Temat uwazam za zamknięty.
nuka jeśli taka jest Twoja opinia na mój temat to nie pozostaje mi nic innego jak ją zaakceptować z pokorą i na tym proponuje zakończyć tą wymianę zdań
To po rpostu moja opinia. A po to jest forum by ją wyrażać. Wię ckoniec już kłotni.
Przepraszam jeśli cię uraziłam.
Ale tu bojowo
Dziewczynki ja tam mam i takie i takie zdjęcia i każde z nich ma inny urok. Ale i te sa piękne i te. Tylko oczywiście każde na inny sposób.
Nuka twoje zdjęcia są to prawda pozowane, ale są naprawdę piękne. Jak wybieraliśmy fotografa do naczych zdjęć ślubnych to przeglądliśmy u niego zdjęcia różnych par i powiem wam, że niektóre zdjęcia pozowane były naprawdę straszne i długo się zastanawialiśmy nad robieniem takich, ale później trafiliśmy na dobrego fotografa. I to jest kwestią jaki fotograf robi zdjęcia, wtedy i jedne i drugie wychodzą piękne.
Nie mogę niestety ich wam pokazać bo nie mam ich w wersji cyfrowej, ale mogę wkleić wam z ubiegłych wakacji na Majorce. (Teraz mam dłuższe włosy)
Pozdrowionka i prosze nie kłóćcie się już więcej.
Troszkę mało widać na tym zdjęciu, to może jeszcze takie dam.
MEGI śliczniutki ten Twój skarb. Taki kochany blondasek - aż by sie chciało przytulć i ucałować
Meg masz na myśli męża czy córeczkę
Eire córeczke, córeczke. Za męża to MEGI by mnie pewnie ukatrupiła
ja bym powiedziala ze i maz i cora udana!!!!
ale ślicznotka z tej twojej córci
Megi no co Ty,myślę że nie było by tak źle, w końcu ten mąż ma całkiem fajne kolana
a tak serio to córcia faktycznie jak aniołek ciekawe tylko czy ma równie anielski charakter
moja 2 letnia siostrzenica też ma wygląd aniołka ale charakterek ma wredny, po mnie chyba [/b]
Megi śliczniutkie te zdjęcia
też mi się marzą wakacje poza Polską,ale chyba nie w tym roku,bo wprowadzamy się do naszego mieszkanka i mały remoncik nasz czeka,z wakacji lipa
Super zdjęcia.Wszystkie.
Ja również chciałabym bardzo wyjechać na wakacje za granicę,ale napewno nad morze.
Marusia,ja mieszkam zagranica,na duzej wyspie wiec dookola morze.Wierz mi,takie miejsca sa tylko dobre na wakacje,kiedy jest bardzo cieplo bo w innych porach roku wieje,jest wilgotno ale i trzeba przyznac lagodniejsze zimy niz w Polsce.Morze po jakims czasie przestaje byc atrakcja.
Anetko zgadzam się z Tobą. zawsze chcemy być tam gdzie nas nie ma. A to najczęściej jest dobre tylko na wakacje i ludzie którzy tam mieszkają wcale nie uwarzają tych miejsc za cuda tylko za zwyczajne miejsce jak każde inne.
ja uwielbiam ciepło,wiec nie przeszkadzałoby mi żeby lato zagosciło u nas na zawsze
julitko ja jestem ZA dla mnie mogloby byc tylko lato no ewentualnie jeszcze wiosna ale zima to rzecz zbedna
Z tym też się zgadzam. Mopgłoby być ciągle ciepło. Wiosna na zmianę z latem. Zima mi sie już strasznie znudziła. Tyle zimy to dawno nie było jak w tym roku. Jednak wreszcie przyszła WIOSNA i mam nadzieję ze się ociepli i te bocianki wreszcie dolecą.
baciany przybywajcie bo my ciągle czekamy
Dzięki Wam dziewczynki za te komplmenciki o mojej rodzince. Troszkę się uśmiałam, a najbardziej z tych mężowych kolanek. No a z tym przytulaniem i całowaniem to... Ok pod warunkiem że Majki
A córcia to fakt taki aniołek to tylko na zdjęciach, to jest tak naprawdę mały diabełek potworek . Wszędzie jej pełno niczego i nikogo się nie boi i strasznaaaa gadułaaaa. POtrafi naprawdę dać w kość i zamęczyć na śmierć największego twardziela.
Za rok idzie do przedszkola to może pani przedszkolanka trochę ją utemperuje, bo dla mnie to nie lada sztuka
Pozdrowionka
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/909e3]
[/url]
Dziewczyny ja wczoraj slyszalam ze juz gdzies do Polski przylecialy bociany moze i wkrotce dotra do nas bo ja czekam
A u mnie dzis niezła grypka mnie dopadła
Ale nie daje sie jej, nie łykam żadnych lekarstw, piję herbatkę z miodkiem i cytrynką i mąż mnie dogrzewał wczoraj w nocy. Niestety nie wytrzymalismy wczoraj z przytulankiem, zaczęliśmy juz maraton. Przedtem lekarka mówiła ze mamy się kochać co drugi dzień, tak wiec pojutrze znów działamy bo wtedy ma mniej wiecej peknąć podobno pecherzyk.
A wczoraj kochalismy się chyba po to zeby wyzdrowieć, Marek juz lepiej sie czuje i nieźle udowadniał wczoraj swoje umiejetnosci
Nie bylo mnie na forum od soboty i az 7 "stron" postow do preczytania Bardzo ladne sa Wasze zdjecia
Jak ten czas szybko leci .....my juz 3 latka po slubie ale przyznam ze ten dzien zapamietam do konca zycia. Byl naprawde wspanialy..........i baaaardzo wyczerpujacy
Bralismy slub konkordatowy - atmosfera w kosciela calkiem normalna (Ksiadz troszeczke przegial z kazaniem - 30 min. ) a poza tym na naszym weselu bylo 200 osob Wiec juz na koncu ok 6 rano nie mielismy na nic sily- nawet na noc poslubna
Ale ogolnie bylo super
Ja chcialam skromny slub ale tesciowa namawiala nas na duzy ze wzgledu na ich liczna rodzine.
M E G I - sliczna ta Twoja coreczka ale nie ma co sie dziwic skoro ma takich ladnych rodzicow
Julitko - jak tam Twoje porzadki swiateczne , ja wzielam wczoraj urlop i troszeczke juz posprzatalam.
Ale dzisiaj piękna pogoda. Troszkę mi to poprawia humor, może nie wszystko jeszcze stracone, może ta wiosna jednak bedzie dobra
aniuk porzadki ida po japońsku czyli jako tako ale chyba zdażę się z nimi uporać do piątku
dziś prawdziwa wiosenna pogoda u nas,więc aż chce się cos robić
To fakt pogoda piękna tylko jeszcze troszkę zimnowato. Ale jutro ma być cieplej, a w czwartek jeszcze cieplej. I wtedy biorę się za okna - a mam ich sporo.
Wczoraj byłam u fryzjera, co by pięknie na święta się zaprezentować. Na fotelu spędziłam 3 godziny i na głowie mam niezłą rewolucję, tzn odmiane na wiosnę. Jadę na wschód do rodzinki, jestem tam bardzo rzadko, więc trzeba jakoś wyglądać.
No i najważniejsze mam spotkanie z koleżankami z liceum, z którymi nie widziałam się prawie 10 lat. I niektóre też mają dzieci, więc czeka mnie tam mnóstwo wrażeń.
Już się nie mogę doczekać.
A jak tam wasze przygotowania do świąt?
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/909e3]
[/url]
A ja umyłam tylko jedno okno-w kuchni. teraz sie przeziebiłam wiec rusze je dopiero jak wyzdrowieję.Posprzątane miałam ale teraz w domciu bety rozalone bo mąż choruje, a dzis chyba ja też wyruszę w bety i znów bałagan. Ale ogólnie posprzątane
Ale plany co do pieczenia ciast już mam.
Zapraszamy tez starą paczkę w Lany Poniedziałek wiec trzeba zrobic jakieś sałatki, mama zrobi bigos, teściowa tez wiec nie umrzemy z głodu
u mnie tez teściowa robi bigos,ja upieke sernik,mama reszte.
jakos w Święta Bożonarodzeniowe jest więcej przygotowań i starań,może dlatego że tak szybko te święta mijają
ja to jeszcze w świeta muszę napisać jeden rozdział pracy magisterskiej i uczyc się do kolokwium także dlatego mi się tak nic nie chce,bo wiem co mnie czeka ,a o maju to juz nie wsomne bo zaczyna się u mnie sesja.
ja juz mam wysprzatane wszystkie okna umyte ale na Swieta i tak idzioemy troche do jednych troche do drugich rodziocow wiec za duzo nie bede szykowala jedzonka, upieke tylko jedno ciasto i przygotuje sniadanko wielkanocne a potem jedziemy na gotowe
(dobrze mam ale ze mnie leniuch , ale przyjdzie i na mnie kolej )
madelaine chyba kazde młode małżeństwo ma tak dobrze my takze w święta nadrabiamy zaległości w odwiedzinach a wiadomo że u każdego czym chata bogata i żeby nie urazic gospodarzy trzeba coś niecoś skosztować ...,a pożniej mi brzuch rośnie
właśnie czekam na mężusia,bo wyjechał na kilka dni i się tak ogromnie stęskniłam, że dziś mu nie dam odpocząć
Julitka nie daj nie daj. Odpoczywał to on sobie będie później.
julitko proszę Cie - nie rozmawiajmy jeszcze sesji i pisaniu pracy - ok? do maja jeszcze chwila czasu... tez mnie to czeka i w koncu po 7latach koniec ze studiami!!!!
skup sie tym czasem na powitaniu męza
a ja juz prace napisalam i w kwietniu sie bronie juz nie moge sie doczekac, z tym ze to sa dopiero studia licencjackie (3,5 roku), ale ciesze sie za mam to juz za soba jeszcze tylko obrona i wakacje a od pazdziernika spowrotem ruszam do boju ale juz tylko na 2 lataka na szczescie
dziewczyny zycze wam powodzenia w pisaniu prac magisterskich i obyscie szybciutko zafasolkowaly, bo wiecie na obronie to co dwie gowy to nie jedna
Ja co prawda bronilam sie 2 lata temu ale doskonale pamietam kazdy szczegol z obrony. Przezycie niesamowite bylam strasznie zestresowana ale po obronie stwierdzilam ze szkoda bylo moich nerwow poniewaz bylo naprawde sympatycznie
madelaine - jest dokladnie tak jak mowisz. "co dwie glowy to nie jedna" - w mojej grupie byla dziewczyna w 8 miesiacu ciazy ktora w czasie obrony byla traktowana baaardzo ulgowo Jak weszla na sale to komisja podala jej sok do picia (co by czasem nie zemdlala ) i zadali jej trzy pytania: 1- na kiedy ma pani terminporodu ? 2- czy zna pani plec dziecka? 3- o czym (w skrocie) jest pani praca
Takze dziewczyny nie stresujcie - ogolnie nie jest tak strasznie - a u mnie bylo nawet smiesznie To tylko taka formalnosc wiec glowy do gory
ok nie będę wspominała juz o sesji
męzulka powitałam gorąco
nie wiem czy przed świętami tu zajrzę wiec życze Wam już dziś
zdrowych i pogodnych Świąt Wielkiej Nocy i spęłnienia marzeń z fasolką na czele
a ja się ciesze że wyjeżdżam na święta do rodzinki tyle tylko że ta @ sprawi że podóż nie będzie zbyt wygodna, ale może jakoś to przezyję. Najważniejsze ze tam zawsze atmosfera jest fajna i tam odpoczywam. Może wreszcie uda mi się odstresować.
A ja sobie dzisiaj poprawiłam humorek zakupami.Jest taki piękny dzień.Strasznie dużo ludzi na mieście.Jutro muszę wyciągnąć na zakupy mężulka.Każdej kobiecie to dobrze robi.
ja tez zakupki wczoraj praktykowałam... humorek poprawilo, niestety na niedlugo... ale dobre i to!
My również na święta wyjeżdżamy i to na drugi koniec Polski - z zachodu na wschód. Będziemy przejeżdżać przez Warszawę więc pomacham do większości z Was, bo tu na forum prawie same dziewczynki z Warszawy.
Też mnie tu długo nie będzie, bo dopiero w środę wracamy, a w poniedziałek testowanko o ile doczekam....
Pozdrowionka
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/909e3]
[/url]
MEGI trzymam kciuki żeby tobie się udało doczekać.
Rany, dziewczyny,ale natworzylyscie tych postow dwa dni mnie nie bylo i tyle czytania trza zaleglosci nadrobic
tak strasznie mi smutno i przykro az sie poplaklam i nie moge sie doczekac kiedy juz wroci moj mezus, bylam przed chwila u babci mojego meza i rozmowa z nia sprawila ze czuje sie bardzo zrniona
rozmawialysmy o pierdolach swietach, pracy itp i bylo ok, ale babcia zaczela mowic o dzieciach, ze wcale sie nie dziwi ze ludzie nie chca miec dzieci bo wiele mlodych osob nie ma pracy i warunkow itp. To dla mnioe rownioez zrozumiale, ale wkurzylam sie jak babcia powiedziala ze moj maz rowniez sie do tego nie spieszy bo wie co to znaczy male dziecko - obowiazki itp (maz ma mlodsza siostre o 14 lat i pomagal mamie przy jej wychowywaniu szczegolnie gdy byla malenka). Zrobilo mi sie tak przykro i poszlam do siebie poplakac sobie Przeciez to NIEPRAWDA, on strasznie chce byc tata sam mnie o to poprosil juz w sierpniu, wiec co ona sie wtraca. Kiedys w zlosci jak babcia mi juz tak powiedziala powiedzialam jej ze on chce miec dziecko ale widocznie do niej to nie dociera. Robi mi przykrosc takim zachowaniem choc jest dla mnie ogolnie bardzo zyczliwa.
Jest mi strasznie przykro tym bardziej ze my juz staramy sie 5 cykl i NIC z tego. Co miesiac przezywam porazke ktora mnie tak strasznie doluje ze czasami czuje sie przez to do niczego - a tu jeszcze taki tekst. Gdyby ona wiedziala co ja czuje , jak bardzo cierpie kiedy kolejny raz przychodzi niechciana @. Zawsze przezywam to caly dzien. Cieszy mnie tylko to ze za to druga babcia codziennie modli sie o to zeby miala prawnuka (prawnuczke) - jak mi to powiedziala to tez sie poplakal ale ze szczescia ze chociaz w niej mam wsparcie chociaz ona nic nie wie o naszych staraniach. Chcialabym zrobic niespodzianke rodzinie, ale czasami sie boje ze tylko my troje (z ta babcia) bedziemy sie cieszyli.
Przepraszam ze was zanudzam ale musialam sie komus wyzalic bo meza nie ma w domku a mi jest strasznie przykro i chce mi sie RYCZEC wiec ide sobie poplakac
madelaine na pewno babcia nie chciała Cie urazic.mnie tez to boli gdy rodzinka ciągle przy jakis okazjach wchodzi na nasz temat że prawie 2 lata po slubie a tu nic
ja po prostu zmieniam temat ale ich w ogóle unikam.
Madaleine rozumiem Cie kochana.Mnie to samo spotykalo podczas ostatniego pobytu w Polsce.Tutaj nikt mi nic o tym nie mowi.W maju wybieram sie znowu i jak do tego czasu nie bedzie ciazy to znowu sie zacznie gadanie.Powstrzymywalam sie przed ostrzejsza reakcja ale ktoregos dnia nie wytrzymam i komus sie "dostanie".
Jeszcze dzisiaj odwiedzilismy sasiadow,ktorych corka mieszka w innym miescie,jest w ciazy,przyznala,ze to byla wpadka.Chyba nawet nie jest z ojcem dziecka.Oczywiscie zrobilo mi sie smutno i dopadl mnie maly dolek:dlaczego dzieci przychodza do tych,ktorzy wlasciwie na nie nie czekaja.To niesprawiedliwe chociaz nie twierdze,ze ona nie "zasluzyla" sobie na dziecko.
Wiecie,gdybym zaszla w ciaze za pierwszym razem to wlasnie w marcu mialabym termin (w okolicach swiat).
dziewczynki kochane na was zawsze moge liczyc dzieki, juz mi lepiej - przyszedl mezus przytulil powiedzial jak bardzo kocha i jak pragnie dzidziusia ze az mi serduszko mocniej zabilo
czasami sie zastanawiam co jest gorsze ciagle dopytywanie sie przez innych kiedy wreszcie czy taka glupia gadka ze nie ma sie do czego spieszyc bo to sam klopot - dla mnie dziecko to nie klopot - to marzenie ktore mam nadzieje juz wkrotce sie spelni. Dla mnie ta malenka fasolka noszona po sercem to cudo na ktore czekam - wiem ze jesli sie w koncu uda wszystko bwedzie dobrze - bo mam przy sobie ukochanego meza ktory potrafi wspaniale zamienic kazda moja lezke w usmiech -ciesze sie ze go mam.
Lece sie do niego przytulic- pa dziewczyny i ciesze sie was mam, bo komu bym sie wyzalila kiedy Jego nie ma ?
Madelaine trzymaj się i nie daj sie zdołować takimi gadkami babci.
Babcie czesto tak sobie lubią pogadać, wiem bo tez mam taką babcie która lubi tak paplac i wtykać wszędzie nos. Najlepiej to wogóle nie wdawać sie z nia w dyskusje na ten temat i go szybko zmienić. Z babciami juz tak jest, bo one sie nudza i w tym wieku lubia żyć życiem i problemami innych. No a na tych sprawach na ogół się nie znają, bo kiedyś albo takich problemów nie było albo nie były wogóle diagnozowane.
A jak juz się doczekają babcie wnuka lub wnuczki to będą sie cieszyc i to bardzo, i to jedna i ta druga tez . Zobaczysz.
Więc nie przejmuj sie, główka do góry i ciesz się że masz tak wspaniałego męża w którym masz teraz oparcie. A razem możecie dużo zdziałać...
Pozdrowionka
[url=http://www.fertilityfriend.com/home/909e3]
[/url]
Madelaine MEGI ma racje, babcia pewnie nie chciała zroić ci przykrości, po prostu nie wie, że mog abyć problemy z zajściem w ciążę, a widząc że tyle po ślubie nie ma jeszcze dzidziusia pomysłala, że moze jeszcze nie chcecie i w ten sposób chciała może stanąc po waszej stronie i wypowqidzieć się przychylnie o waszej decyzji. Może chciała dobrze, tylko p o prostu jej nie wyszło bo nke wie o waszych problemach.
Nie przejmuj się takimi gadkami. Ja teraz wyjeżdżam do rodzinki na święta i na pewno wysłuchm wielu pytań czemu jeszcze jestesmy we dwójkę a nie w trójkę, ale jakoś musze to przeżyć. w końcu to moje sprawa a nie ich!
wiem wiem ze on nie chciala zrobic mi przykrosci tylko wkurza mnie to ze ona zawsze mowi ze moj maz nie chce choc on nigdy w zyciu jej tak nie powiedzial, wczoraj mezus mnie pocieszyl i powiedzil ze przy najblizszej okazji powie ze chcialby miec dziecko i ze to my zdecydujemy kiedy. Babcia jest poprostu zdania ze najpierw powinnismy sie urzadzic i moze wtedy gdy bedziemy zyli juz jak w raju ona nam podpowie ze nadszedl czas a my bedziemy mieli po ... 40 lat J poprostu chce zeby szanowala nasze zdanie i jak ja jej juz raz kiedys powiedzialam ze moj maz bardzo chce miec dziecko to powinna nie gadac takich glupot. Mam troche do niej o to zal, ale powoli mi przechodzi
Witam po Świętach. @ już się skończyła, ale od trzech dni czuję dziwny ból w podbrzuszu bardzo podobny do tego przed @. Mam nadzieję że przejdzie. Staranka w tym miesiącu zawieszone- tzn nie wstrzelamy się w dni płodne a w zasadzie to omijamy te płodne żeby organizm odpoczął od prób zapłodnienia.
W Świeta nie obyło się od napomkniecia o dzidzi. Zaczęło się od tego że przyjechaliśmy nowym samochodem i jeden z wujków mówi że super taki przestronny i jak tak dalej pójdzie to jeszcze większym przyjedziemy nastepnym razem bo co i raz to inny, a zresztą większy przyda się jak rodzina się powiększy i że szkoda że jeszcze się jakoś nie powiększyła, na co moja babcia która o wszystkim wie ruszyła z pomocą- dziecko będzie kiedy będzie miało ochote przyjść na ten świat, i jak oni będą chciałi a wy (w sensie reszty rodzinki) nie macie tu nic do gadania. No i nawet mi się przykro nie zrobiło bo babcia uratowała sytuację
Nuka-ug, skąd ja znam te pytania...
Moja babcia też jest poinformowana o sprawie, stara sie unikać tematu dziecka ale czasami jej po prostu nie wychodzi
A reszta rodziny narazie sobie odpuściła pytania
Ale wiecie co?Taka jest poprostu kolej rzeczy.Narzeczeństwo-małżeństwo-dziecko.Tak przynajmniej myśli większość ludzi.A nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego,że można mieć problem z poczęciem.Ja z moim Markiem jestem 7 lat.I nie było osoby,która by się nie zapytała o dzidziusia.A po ślubie to już wogóle.Ale my dopiero teraz chcemy.I te wszystkie pytania zaczęły mnie śmieszyć(bo jak długo można pytać)Jak gdzieś idziemy robimy z mężem zakłady kto 1-wszy zacznie gadkę.Ja się poprostu już tym nie przejmuję.
marusiu teraz to roznie bywa z ta koleja rzeczy czesto jest najpierw dziecko a potem slub a narzeczenstwo trwa 2 - 3 miesiace ale szczerze powiedziawszy tez tak bym wolala niz teraz sie meczyc (w sensie ze nic jak narazie nie wychodzi).
a mi juz zupelnie przeszlo jesli chodzi o konflikt na temat dziecka z babcia, po sniadanku wielkanocnym (zaprosilismy babcie) zaczelismy rozmawiac m.in. o remontach i babcia oczywiscie dowalila "dzieki Bogu ze dziecka nie ma" (ale raczej dzieki "Bogu" to juuz chyba byloby ) - a moj mezus na to ze jemu to nie przeszkadzaloby, a nawet bardzo cvhcialby miec takiego malego szkraba babcia postawila oczy i zaczela mu przypominac jak ciezko bylo jego mamie gdy wychowywala malenka sioste meza (swoja corunie) a on na to ze dla nas to bedzie radosc nawet gdy bedzie ciezko bedziemy sie cieszyc bo oboje tyego pragniemy. Babcia sie zgasila a ja poszlam zrobic kawe i podac ciasto bo juz myslalam ze pekne ze smiechu
Kocham mezusia za to jaki jest - za to ze pomaga mi wlasnie w takich sytuacjach
Tak.Ja wiem,że zdarza się,że najpierw jest dziecko.Ale wtedy rodzinka nie wypytuje się tak o dzidziusia.Gdy para jest już małżeństwem to wtedy się zaczyna "nalot".I oto mi chodziło.Trzeba sobie radzić z tymi wszystkimi pytaniami.Nawet wtedy gdy my tak bardzo chcemy,a nie wychodzi...
wiem wiem marusiu ja tylko tak sobie zazartowalam, ale wiem co czujesz gdy tak pytaja bo ja tez nieraz juz musialam sie wymigiwac, a teraz doszlo jeszcze jedno: dzis moja kuzynka zaczela temat dzieci (oni jak narazie robia wszystko aby dzidzi nie bylo) i mowi do mnie tak: ciekawe jak to jest jak juz para sie nie zabezpiecza, co mysla, moze sie zastanawiaja: a moze teraz poczelo sie nasze dziecko?
kurcze az mnie ciarki przeszly bo pomyslalam ze moze ona wie ze my sie staramy a tu nic z tego?ale stad?wie o tym tylko moja bratowa a i tu nie do konca, bo sciemniam troche ze zaczynamy dopiero za jakis czas bo glupio mi.
To jest takie glupie bo jak ktos pyta to nie chce mowic ze sie staramy bo jak narazie nie ma efektow a z drugiej strony nie chce mowic ze nie chcemy bo jakby sie udalo to chce zeby wiedzieli ze strasznie chcielismy tego dziecka lepiej za duzo sie nie zastanawiac bo tylko od tego glowa boli a brzuszek od myslenia nie rosnie
Całkowicie się z Tobą zgadzam.I trzymam kciuki aby nam wreszcie te brzuszki urosły
Madelaine ja mam tak samo. Nic nie mówię, żeby nie zapeszać, bo na razie nie ma efektów, ale jakby się wreszcie udało to z tej właśnie strony chciałabym, żeby wszyscy wiedziei, że usilnie nad tym pracowaliśmy. Za dużo chcę i wybrać dobrze nie mogę
Mam ten sam problem co wy dziewczyny. moja mama już od dłuższego czasu co tydzień przypomina że w końcy chciała by być babcią, bo co ona będzie robić jak przeżdzie na emeryturę, a poza tym jej prawie wszystkie znajome są już babciami a ona jeszcze nie. Ja nikomu nie powiedziałam że staram się o dzidziusia jakoś nie mam odwagi. Pozdrawiam
Akurat jeśli chodzi o moją mamę to wie o wszystkim i wspiera mnie mocno. No i takich głupich pytań nie zadaje, ale jeśli chodzi o innych to najwiecej pytań zadają najczęściej ci, których to w jak njamniejszym stopniu dotyczy.
w mojej rodzinie wtajemniczona jest tylko moja bratowa (a to dlatego ze sama jest mam rocznej coreczki - mojej chrzesnicy zreszta ) ale to i tak w stopniu minimalnym. Wie tylko ze chcemy miec dziecko, ale nie wie ze usilnie caly czas nad tym pracujemy. Jest mi poprostui glupio sie przyznac bo u nich wystarczyla jedna chwila uniesienia i ... wyszedl z tego dzidzius. Jak narazie to troche sciemniam ze czekam az moj organizm odpocznie po kilku latach brania pigulek anty. Jak narazie to dziala ale pewnie juz wkrotce zaczna sie troszke podpytywac bo tabletki odstawilam ponad 5 miesiecy temu - wiec chyba juz organizm zdazyl sie oczyscic od tych sztucznych hormonkow
Nie wyobrażam sobie jak miałaby moja mama nie wiedzieć. Wspiera nas mocno. Dodatkowo wiedzą moje przyjaciółki, z nimi mogę sobie o tym pogadać i się wyżalić i wypłakać jak trzeba.
Moja mama też o wszystkim wie, kiedys jak jej nie mówiłam ze staramy sie o dzidzie to myslała ze nie chcemy jeszcze dziecka. Teraz jak jej wytłumaczyłam wszystko, bardzo mnie wspiera, do niej pierwszej zwracam sie z jakimikolwiek problemami.Bardzo ja kocham. Wiem ze mama powiedziała o moich problemach tacie ale to rozumiem, tatuś tez bardzo mnie kocha i nigdy nie dogaduje. Wiem ze chciałby już wnuka, ale rozumie...
Fajnie mieć wsparcie w najbliższych. Moi rodzice starają sie jakoś mi pomóc, jak najlepiej potrafią, chociażby dobreym słowem, rozmową.
U mnie wie bliska rodzina. Moi rodzie i siostry...bardzo mnie wspieraja. Tesciowa sama sie chyba domyslila ze mamy z tym jakis problem, powiedziala mi ze oni te starali sie o drugie dziecko bez efektu, wiec rozumie mnie i nie pyta o nic...jak bedzie to bedzie... Wie tez moja przyjaciołka( 9 miesiac ciazy) i kolezanka z pracy z ktora zgadalysmy sie kiedys bo ona miala podobny proble....teraz jes w 3 miesiacu ciazy... tak wiec jak widzicie mam wsparcie ale czasami mam wrazenie ze dookola mnie sa same ciazarne i tylko mnie to omija...zreszta ciezko jest komus kto nie mial nigdy takiego problemu o tym rozmawiac wiec dlatego najlepiej mi sie gada o tym z WAMI!!!!
Kiki masz rację. Pocieszają mnie koleżanki w szkole że wszystko bedzie ok tylko nie moge się denerwować, ale one już mają dzieci. Wolę się tu wam wypłakiwać i koleżankom w pracy. Mam kilka takich zaufanych na które moge zawsze liczyć.
w mojej rodzince oprocz bratowej nikt nic nie wie, jak na razie wole aby taki pozostalo. Rodzice nie naciskaja na wnuka wiec nie ma tematu, czasami ktos tylko wspomni w zartach ale wszyscy sa poprostu przekonani ze ja najpierw chce skonczyc studia i dlatego odkladam decyzje. Niestetyu tak nie jest Poza tym wie o tym tylko jedna moja kolezanka bo ona ma taki sam problem wiiec chyba sie troche rozumiemy. Dla mnie jednak najwazniejsze jest wsparcie ze strony mez, to on zawsze mnie pociesza kiedy mam dola z tego [powodu. Mam nadzieje ze juz wkrotce go zaskocze ta piekna wiadomosci
Dla mnie też mąż jest ogromnym wsparciem, ale cieszę się, że otacza mnie wiele osób, którym moge zaufać, zwierzyć się i które obchodzi moja osoba.
Od piątku nie wiem co mam ze soba zrobić. Choroba i śmierć papieża całkowicie mnie zdołowały i dobiły. Wahałam się czy wchodzić na baybusa czy nie. Sama już nie wiem co mam ze sobą robić. Jestem całkowicie rozbita. Baybus mi troche pomaga, bo kiedy tutaj czytam posty i je pisze to choć troszkę problemy odchodzą na bok. Po prostu muszę się czymś zająć.
Wiem, że smęcę, ale czuję się okropnie. Nie spałąm już drugą noc, oczy bolą mnie od łez. Co my teraz zrobimy bez naszego kochanego Ojca Świętetgo????? :(
Chciałabym, żebyśmy złożyły mu hołd na baybusie, ale nie wiem w jaki sposób, może macie jaki ś pomysł.
ja tez długo sie nie odzywałam bo po pierwsze zaczęłam remontowac z mężem nasze nowe mieszkanko,a po drugie śmierć naszego Ojca Świętego mnie zdołowała,że całą niedziele przepłakałam .
nie wiem co teraz z nami będzie,tak jest smutno bez Niego
oj smutno... i to bardzo..
mi jeszcze serce sciska i lzy stoja w oczach ale musimy nauczyc sie zyc z nim w naszych sercach
Ja rówież dosyć dawno tu nie zaglądałam. Bo jakoś mój problem z zajściem w ciążę i chęć wygadania sie o tym stała sie błahą w porównaniu ze stratą naszego Ojca świętego.
Całą niedzielę wypłakałam i nadal jest mi bardzo smutno .
Boję się mysleć o przyszłosci bez naszego papieża Polaka i jeszcze ta przepowiednia Nostradamusa, która niestety ciągle po kawałeczku się sprawdza .
Nie chcę w to wierzyć ale widząc co się dzieje boje się o naszą przyszłość .
Czuję to samo.Smutek,obawa o naszą przyszłość.U mnie w pracy również mówi się o tej przepowiedni.Aż strach pomyśleć.
dziewczyny ja tez boje sie tej przepowiedni tym bardziej ze w dzisiejszych wiadomosciach przeczytalam wypowiedz jednego z kardynalow odnosnie konklawe, ze byc moze zadziwia caly swiat bo jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze Papierzem zostanie Afrykanczyk .
Nie nic przeciwko innym rasom ale boje sie co to bedzie czyzby faktycznie zblizal sie koniec koncow?
Dziewczyny bez paniki. Mnie denerwują troszkę takie przepowiednie, bo przecież nikt nie moze wiedzieć kiedy bedzie końiec świata poza Bogiem. To on zadecyduje i to w najmniej spodziewanym przez nas momencie, a nie teraz kiedy tylko każdy tego oczekuuje i jest pewny że to nadejdzie. Nie panikujcie. Więcej optymizmu.
Ja tam nie wierze w te wszystkie przepowiednie, to jest wg mnie chore. Co ma być to bedzie, świat jest tak ułożony, ze wie jak ma funkcjonować. Będzie dobrze...
A my nie szukajmy sobie nastepnych powodów do zmartwień, i tak mamy jedno duze, i o to jedno za dużo
Jestem dziś optymistycznie nastawiona(ciekawe kto dzis zepsuje to moje nastawienie)
dziewczyny zapodalam juz ten tamat na watku poczekalnia ale mysle ze moze tu wiecej dziewczyn zglada wiec pisze jeszcze raz:
dziewczyny a ja mam do was takie pytanko ktore mnie gnebi juz od dluzszego czasu, tylko prosze nie krzyczcie na mnie ze tak zrobilam bo sama juz dawno tego zaluje, ze bylam az tak niecierpliwa.
Otoz 5 miesiecy odstawilam tabletki anty po kilkuletnim braniu, ale w przedostatnim cyklu zapomnialam wziac jednej tabletki, wiec wedlug opisu na ulotce nie robilam 7 dniowej przerwy tylko zaczelam kolejne opakowanie. I tu tkwi problem ze wszedzie pisza ze nalezy zawsze opakowanie wybrac do konca, a ja tak nie moglam sie doczekac staran o dzidzie ze skonczylam opakowanie tydzien wczesniej (nie wzielam ostatnich 7 tabletek), kiedys gdzies czytalam ze kobiety tak robia zeby przesunac sobie @ ale nie wiem czy nie zrobilam zle. Martwie sie ze to moze przez to ze staran jak na razie nic nie wychodzi czy mozliwe jest ze cos tam moglo sie poprzestawiac? gdy mierzylam tempke wszystko bylo ok - byla owu itp, ale troche mnie gryzie ta moja glupota
Napiszcie co o tym myslicie?
Gadu, gadu ..........
Gadu, gadu ..... planujących :)
Mroźne gadu, gadu .....
Zimowe gadu, gadu ....... :)
Mamy-pogaduchy i porady nr 22
Inseminacja, in vitro..... nasza szansa cz. V
Badania chłopaczków
MARCÓWECZKI - KWIETNIÓWECZKI "10" :))))
DLA KOGO LUTY SZCZĘŚLIWY...?
Czerwcowe czekanie na II kreseczki
POCZEKALNIA...
Wiosenne cuda każdej z nas się uda
WRZEŚNIOWE TESTOWANIE : )
babydust
Zbieranina wiadomości z for dyskusyjnych | Indeks
Linki,